Czy grozi nam upolitycznienie olimpiady, tak jak to było w Moskwie w 1980 roku, czy w Berlinie 1936 roku? Wszystko wskazuje na to, że sprawy polityczne mogą zdominować tegoroczną olimpiadę. Aby temu zapobiec prezesi wielu krajów, w tym Polski, przypominają, że sportowców obowiązuje karta olimpijska, która wyraźnie zabrania demonstrowania swoich poglądów, w czasie zawodów. Za takie zachowanie grozi dyskwalifikacja.
Czy te ostrzeżenia poskutkują, zobaczymy.
Ostatnio nasiliły się na świecie głosy wzywające do zbojkotowania igrzysk. W Polsce były takowe już w ubiegłym roku.
To reakcje związane z wydarzeniami z początku ubiegłego tygodnia, kiedy to w 49. rocznicę krwawego stłumienia tybetańskiego powstania przeciwko Chinom i ucieczki dalajlamy, mnisi buddyjscy zorganizowali w Lhasie pokojowe marsze. W kolejnych dniach przerodziły się one w największe od 20 lat antychińskie wystąpienie. Protesty przekształciły się w zamieszki. Interweniowała policja i wojsko. Jak wynika z najnowszych doniesień, do tej pory w starciach w Tybecie śmierć poniosło w sumie co najmniej 99 osób. Chińskie władze utrzymują, że zginęło 16 osób.
We wtorek Dalajlama XIV zapowiedział, że ustąpi z funkcji, jeśli przemoc w Tybecie wymknie się spod kontroli. Podkreślił, że nie rozważa kwestii niepodległości Tybetu, natomiast zależy mu na "drodze środka", a więc autonomii kulturowej dla swego kraju. Zaapelował też do swoich rodaków, aby żyli w zgodzie z Chińczykami.